Podstępne słowotwórstwo, czyli o tym, jak „ster” może stać się „wzbieraniem”

Tłumacząc dla Biura Literackiego wybrane wiersze Charlotte Van den Broeck (dostępne pod tym linkiem), zaliczyłam bliskie spotkanie ze zmorą niejednego tłumacza poezji: neologizmem. Nachtroer, bo o to słowo chodzi, jest tytułem całego tomu i otwierającego go wiersza, a przy okazji Czytaj dalej Podstępne słowotwórstwo, czyli o tym, jak „ster” może stać się „wzbieraniem”

Pierwszy wiersz ucieka z szuflady, czyli o przekładzie Albertiny Soepboer

Co można znaleźć w mojej szufladzie?

Czasami, choć nieczęsto, zdarza mi się tłumaczyć do szuflady. Najczęściej wtedy, gdy zachwycę się czytanym po niderlandzku wierszem. Tak właśnie było z Bezonken, najnowszym tomikiem Albertiny Soepboer – niektóre z zawartych w nim utworów spodobały mi się tak bardzo, że na własny użytek przełożyłam je na język polski.

wiersz albertiny Soepboer ucieka z szuflady…

Ta fryzyjska poetka (pisząca także po niderlandzku) tworzy krótkie, tajemnicze wiersze. Każdy z nich Czytaj dalej Pierwszy wiersz ucieka z szuflady, czyli o przekładzie Albertiny Soepboer

Długa droga, czyli MFO we Wrocławiu

W niedzielę na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania odebrałam nagrodę za tłumaczenie opowiadania „The Ally Ally O” Lucy Caldwell. Bardzo się z tego cieszę. Ale najważniejsza jest nie sama nagroda, tylko potwierdzenie, że idę właściwą drogą. A ta droga jest dużo dłuższa, niż mogłoby się wydawać… Czytaj dalej Długa droga, czyli MFO we Wrocławiu

Najlepsza holenderska książka 2016 roku?

Dzisiaj listonosz przyniósł mi wyjątkową ciężką przesyłkę – sześć książek. Czeka mnie ciekawe zadanie: wybrać najlepszą z nich. Dlaczego? W tym roku należę do jury czytelniczego nagrody literackiej ECI, co znaczy, że wspólnie z 49 innymi czytelnikami będę decydować o tym, która niderlandzkojęzyczna książka wydana w ubiegłym roku może nosić tytuł najlepszej. Czytaj dalej Najlepsza holenderska książka 2016 roku?

Opowiadanie do przeczytania online

„Pewnej nocy dwunastego miesiąca księżycowego tego roku dwie silne dłonie przyparły młodego Tangmoo do dna rzeki Mae Ping, jak na ironię spełniając w ten sposób jego jedyne życzenie. Tangmoo młócił ramionami w wodnym wirze. Rozbłyski fajerwerków odbijały się w białkach oczu, a stłumione krzyki unosiły się w bańkach powietrza, pękających bezgłośnie na powierzchni: ratunku, ratunku, ratunku, ratunku!”
 Polskie tłumaczenie dostępne gratis

Tak rozpoczyna się przetłumaczone przeze mnie opowiadanie Thomasa Olde Heuvelta, które w 2014 roku zostało nominowane do nagrody Hugo. Całość tekstu o przygodach młodego Taja Tangmoo, który nie miał żadnych życzeń, można przeczytać bezpłatnie w magazynie internetowym Silmaris (dostępnym pod tym linkiem).

O Thomasie Olde Heuvelcie

A tutaj pisałam więcej o twórczości Thomasa Olde Heuvelta, nazywając go „cudownym dzieckiem holenderskiego fantasy”. Czy słusznie?

Shut Up & Write: wskazówki dla pisarzy i tłumaczy

Chyba nadszedł dla mnie „rok pierwszych razów”: na Szortalu ukazało się moje krótkie opowiadanie, potem skończyłam swój pierwszy przekład książkowy, a wczoraj wieczorem po raz pierwszy wzięłam udział w amsterdamskim spotkaniu Shut Up & Write, z którego wyniosłam kilka ciekawych wskazówek dla piszących i tłumaczących. Czytaj dalej Shut Up & Write: wskazówki dla pisarzy i tłumaczy

Trzy miesiące z gangsterami, czyli mój pierwszy przekład książkowy

Stało się! Po trzech miesiącach codziennych randek z gangsterami – albo, jak kto woli, pracy – nadszedł koniec. Moje pierwsze tłumaczenie książkowe, dobre dwieście dwadzieścia stron intryg z amsterdamskiego półświatka, powędrowało do redaktora, a ja… a ja nagle mam dużo więcej wolnego czasu 😉

Czekam, aż a) redaktor przywróci mojemu rozdętemu ego właściwe proporcje  b) książka pojawi się w zapowiedziach wydawnictwa!

Holenderscy pisarze? A kto to taki?

Holenderscy pisarze? A kto to taki?

Uwielbiam czytać i często rozmawiam o swoich lekturach z innymi. A rozmowy te lubią przybierać następujący obrót:
– Holenderscy pisarze? Podaj jakiś przykład!
Tu następuje z mojej strony prezentacja wybranych nazwisk, po której słychać rozczarowane westchnienie:
– Nic mi to nie mówi…
Podobnie wygląda sprawa z pisarzami polskimi, jeśli rozmówcą jest Holender. Do znanych – przynajmniej ze słyszenia – wyjątków można zaliczyć tylko kilka nazwisk (najczęściej Czytaj dalej Holenderscy pisarze? A kto to taki?

Amsterdam widziany oczami kontrolerki biletów

Mieszkając od półtora roku w Amsterdamie, zdążyłam trochę poznać jego różne strony – od typowo turystycznych widoków po mroczne zakamarki Urzędu Skarbowego, lekko przykurzone sklepy dla wielbicieli stylu vintage czy alternatywne jadłodajnie. Holenderska dziennikarka Jorie Horsthuis podeszła do poznawania Amsterdamu dużo radykalniej – przez rok pracowała jako konduktorka tramwajowa. Jak wygląda Amsterdam z tej perspektywy, można się dowiedzieć z jej pierwszej książki Op de tram (W tramwaju). Czytaj dalej Amsterdam widziany oczami kontrolerki biletów