Transkreacja: z czym to się je?

W ramach porządkowania wiedzy wzięłam ostatnio udział w szkoleniu „Transkreacja, czyli o kreatywności w tłumaczeniu”, prowadzonym przez Marię Jaszczurowską. Brzmi ciekawie, ale co to takiego jest?

Co to jest transkreacja?

Nazwa „transkreacja” jest połączeniem angielskich słów „translation” (tłumaczenie) i „creation” (kreacja, tworzenie). Jej zadaniem jest wywołanie u odbiorcy przekładu takich samych emocji, jak u odbiorcy tekstu źródłowego – mniejsze znaczenie ma tu tłumaczenie słowo w słowo.

Mówiąc inaczej: widzowie polskojęzycznego „Shreka” chcą Czytaj dalej Transkreacja: z czym to się je?

„Dla nas liczy się zachowanie tajemnicy”. Tłumaczenia a poufność

Jak zagwarantować poufność?

Pewien potencjalny klient poprosił mnie ostatnio o wycenę sporego tłumaczenia na język polski. Chętnie przystał na proponowaną przeze mnie cenę i termin realizacji, pozostała jednak jeszcze jedna kwestia:

„Skąd mogę mieć pewność, że moje dokumenty będą traktowane jako poufne? Czy istnieje standardowa gwarancja zachowania tajemnicy?”

Czytaj dalej „Dla nas liczy się zachowanie tajemnicy”. Tłumaczenia a poufność

Reportaż: W siedzibie bol.com

Pierwszy dzień pracy w centrum realizacji zamówień, dział zwrotów, sekcja towarów wielkogabarytowych. Czuję się tak, jakby nadeszły święta. Super! Czas otwierać prezenty! Ciekawi mnie zawartość każdej paczki, więc entuzjastycznie rozcinam kolejne kartony. Po tygodniu nie mogę już patrzeć na tekst „Oto jestem. Rozpakuj mnie”, widniejący na firmowych opakowaniach bol.com.

Tak zaczyna się reportaż Jeroena van Bergeijka o pracy w „holenderskim Amazonie” (przekład Mirki Chojecki i mój): całość można przeczytać na stronie dziennikarza.

2018: rok współpracy

Kiedy myślę o zawodzie tłumacza, widzę…?  Niejeden dokończy „samotnika zrośniętego ze swoim laptopem”. Faktycznie, jako rasowy introwertyk uwielbiam czasem schować się za monitorem i przez cały dzień do nikogo nie mówić. W 2018 roku wzięłam jednak udział w kilku ciekawych projektach, które pokazały mi, jak cenny – i przyjemny – jest kontakt z innymi tłumaczami.

Pierwszy raz razy dwa

W kwietniu w Storytel ukazał się lekki, pełen czarnego humoru audiobook Passe-partout, czyli opowieść o życiu Babette, która po tajemniczym zniknięciu męża zostaje sama z podupadającą galerią sztuki, dwojgiem nastolatków do wychowania i, jak szybko odkrywa, gigantycznymi długami oraz problemami z półświatkiem.

Tłumaczenie Passe-partout było dla mnie podwójnym nowym doświadczeniem: pierwszy przekładałam tekst dla lektora i pierwszy raz pracowałam przy tekście z innym tłumaczem. Ogromnie się cieszę, że robiłam to wspólnie z Iwoną Mączką – tłumaczyłyśmy na zmianę kolejne odcinki, na bieżąco konsultując co trudniejsze miejsca i dbając o jednolity styl. Myślę, że efekt jest ciekawy – można się o tym przekonać tutaj.

Bonus: w ramach tłumaczenia przygotowałyśmy ściągę z wymowy, bo niderlandzkie „ui”, „ij” i „oe” potrafią zaleźć za skórę.

Rozmowy

Parę miesięcy później, we wrześniu, wzięłam udział w Pracowni Przekładowej, organizowanej przez Biuro Literackie w ramach festiwalu Stacja Literatura 23. Grono kilkunastu tłumaczy literackich przygotowało swoje propozycje przekładowe. Zapoznaliśmy się z nimi jeszcze przed festiwalem, a  w trakcie warsztatów krótko opowiadaliśmy o swoich fascynacjach literackich i językach, z których tłumaczymy – od japońskiego przez hiszpański i arabski po mój niderlandzki i angielski.

Najbardziej cieszę się jednak z grupowych rozmów o teorii przekładu, prowadzonych przez Jerzego Jarniewicza: czym jest (dobry) przekład? Jaką pozycję w literaturze zajmuje tłumaczenie w odniesieniu do oryginału? I kim jest w takim razie tłumacz? Na co dzień rzadko mam czas przystanąć się i zastanowić nad takimi kwestiami.

Korzenie i własne tworzenie

Ostatni ważny dla mnie projekt z 2018 roku nie ma nic wspólnego z tłumaczeniem, ale z własnym pisaniem i Górnym Śląskiem, z którego pochodzę. We wrześniu ukazał się album Bez meldunku, w którym malarka Barbara Mróz przedstawiła trzynaście ważnych dla niej miejsc w Tarnowskich Górach. Moja miniaturka pod tytułem Ostrożności posłużyła jako wprowadzenie do obrazu przedstawiającego zabytkową kopalnię srebra (to ilustracja mojego wpisu!). Pozostałym obrazom – m.in. z herbaciarnią, zalewem Chechło czy starą gazownią –  towarzyszą teksty autorów z Śląskiego Klubu Fantastyki.

W ten rok wchodzę z nową energią zawodową i mam nadzieję, że podobne podsumowanie 2019 roku przyniesie jeszcze więcej pozytywnych wspomnień.

Kiedy potrzebne jest tłumaczenie poświadczone (przysięgłe)?

Co to jest tłumaczenie przysięgłe?

Tłumaczenie poświadczone (nazywane także tłumaczeniem przysięgłym) jest wykonywane przez tłumacza przysięgłego. To oficjalny dokument, na którym znajduje się podpis tłumacza, jego pieczęć i oświadczenie (formuła końcowa). Takie tłumaczenie ma tę samą wartość prawną, co oryginał dokumentu, i jest z nim złączone.
Czytaj dalej Kiedy potrzebne jest tłumaczenie poświadczone (przysięgłe)?

Długa droga, czyli MFO we Wrocławiu

W niedzielę na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania odebrałam nagrodę za tłumaczenie opowiadania „The Ally Ally O” Lucy Caldwell. Bardzo się z tego cieszę. Ale najważniejsza jest nie sama nagroda, tylko potwierdzenie, że idę właściwą drogą. A ta droga jest dużo dłuższa, niż mogłoby się wydawać… Czytaj dalej Długa droga, czyli MFO we Wrocławiu

Małe odkrycie językowe

Język niderlandzki ma to do siebie, że używa się w nim bardzo wielu zdrobnień. Przy każdej takiej formie warto zatrzymać się i zastanowić, czy polskim odpowiednikiem tłumaczonego słowa nie będzie jednak wyraz niezdrobniony. Najlepszym przykładem jest  słowo „zusje”, które dosłownie znaczy „siostrzyczka”. Holender często użyje go, mając na myśli młodszą siostrę, nawet jeśli będzie ona już dobrze po pięćdziesiątce, z trojgiem własnych dzieci, dwoma samochodami i czwartym mężem.

Dzisiaj zorientowałam się jednak, że jest jedno słowo, które – mimo że w Polsce bywa zdrabniane nagminnie – w Holandii zdrabnianiu nie podlega (a przynajmniej ja się nie spotkałam i duży słownik Van Dale też na ten temat milczy). Co to za słowo?

Pieniądze.

 

Jak zostać tłumaczem?

Dość regularnie dostaję maile z pytaniem o to, jak rozpocząć karierę tłumacza – skąd brać zlecenia, jakie studia skończyć i jak wygląda życie tłumacza? Nie istnieje jedyna prawidłowa odpowiedź na te pytania, ale mogę podzielić się swoimi wspomnieniami zebranymi w ciągu niemal trzech lat pracy na własny rachunek. Czytaj dalej Jak zostać tłumaczem?

Wróżenie z tłumaczenia

Jak głosi mądrość ludowa, jaki Nowy Rok, taki cały rok. Jasna sprawa. A czy to samo mogłoby dotyczyć pierwszych zleceń w nowym roku? Jeśli tak, to mam o czym myśleć.

Ten rok rozpoczął się dla mnie tłumaczeniami o takiej tematyce: instrukcja obsługi wagi łazienkowej, wskazówki dotyczące kręcenia włosów za pomocą lokówki i długi tekst na temat porów.

Czy oznacza to, że w 2016 rok wejdę tanecznym krokiem jako lekka, odświętna wersja mnie, żywiąca się sałatkami z pora i jabłka? Kto wie…