Transkreacja: z czym to się je?

W ramach porządkowania wiedzy wzięłam ostatnio udział w szkoleniu „Transkreacja, czyli o kreatywności w tłumaczeniu”, prowadzonym przez Marię Jaszczurowską. Brzmi ciekawie, ale co to takiego jest?

Co to jest transkreacja?

Nazwa „transkreacja” jest połączeniem angielskich słów „translation” (tłumaczenie) i „creation” (kreacja, tworzenie). Jej zadaniem jest wywołanie u odbiorcy przekładu takich samych emocji, jak u odbiorcy tekstu źródłowego – mniejsze znaczenie ma tu tłumaczenie słowo w słowo.

Mówiąc inaczej: widzowie polskojęzycznego „Shreka” chcą Czytaj dalej Transkreacja: z czym to się je?

Małe odkrycie językowe

Język niderlandzki ma to do siebie, że używa się w nim bardzo wielu zdrobnień. Przy każdej takiej formie warto zatrzymać się i zastanowić, czy polskim odpowiednikiem tłumaczonego słowa nie będzie jednak wyraz niezdrobniony. Najlepszym przykładem jest  słowo „zusje”, które dosłownie znaczy „siostrzyczka”. Holender często użyje go, mając na myśli młodszą siostrę, nawet jeśli będzie ona już dobrze po pięćdziesiątce, z trojgiem własnych dzieci, dwoma samochodami i czwartym mężem.

Dzisiaj zorientowałam się jednak, że jest jedno słowo, które – mimo że w Polsce bywa zdrabniane nagminnie – w Holandii zdrabnianiu nie podlega (a przynajmniej ja się nie spotkałam i duży słownik Van Dale też na ten temat milczy). Co to za słowo?

Pieniądze.