Holenderscy pisarze? A kto to taki? (cz. II)

Jakiś czas temu pisałam o tym, że literatura niderlandzkojęzyczna jest w Polsce bardzo mało znana. Wiele skądinąd oczytanych osób nie jest w stanie podać choćby jednego autora z Holandii czy z Belgii. A przekładów było naprawdę niemało. Czytaj dalej Holenderscy pisarze? A kto to taki? (cz. II)

Opowiadanie do przeczytania online

„Pewnej nocy dwunastego miesiąca księżycowego tego roku dwie silne dłonie przyparły młodego Tangmoo do dna rzeki Mae Ping, jak na ironię spełniając w ten sposób jego jedyne życzenie. Tangmoo młócił ramionami w wodnym wirze. Rozbłyski fajerwerków odbijały się w białkach oczu, a stłumione krzyki unosiły się w bańkach powietrza, pękających bezgłośnie na powierzchni: ratunku, ratunku, ratunku, ratunku!”
 Polskie tłumaczenie dostępne gratis

Tak rozpoczyna się przetłumaczone przeze mnie opowiadanie Thomasa Olde Heuvelta, które w 2014 roku zostało nominowane do nagrody Hugo. Całość tekstu o przygodach młodego Taja Tangmoo, który nie miał żadnych życzeń, można przeczytać bezpłatnie w magazynie internetowym Silmaris (dostępnym pod tym linkiem).

O Thomasie Olde Heuvelcie

A tutaj pisałam więcej o twórczości Thomasa Olde Heuvelta, nazywając go „cudownym dzieckiem holenderskiego fantasy”. Czy słusznie?

Shut Up & Write: wskazówki dla pisarzy i tłumaczy

Chyba nadszedł dla mnie „rok pierwszych razów”: na Szortalu ukazało się moje krótkie opowiadanie, potem skończyłam swój pierwszy przekład książkowy, a wczoraj wieczorem po raz pierwszy wzięłam udział w amsterdamskim spotkaniu Shut Up & Write, z którego wyniosłam kilka ciekawych wskazówek dla piszących i tłumaczących. Czytaj dalej Shut Up & Write: wskazówki dla pisarzy i tłumaczy

Trzy miesiące z gangsterami, czyli mój pierwszy przekład książkowy

Stało się! Po trzech miesiącach codziennych randek z gangsterami – albo, jak kto woli, pracy – nadszedł koniec. Moje pierwsze tłumaczenie książkowe, dobre dwieście dwadzieścia stron intryg z amsterdamskiego półświatka, powędrowało do redaktora, a ja… a ja nagle mam dużo więcej wolnego czasu 😉

Czekam, aż a) redaktor przywróci mojemu rozdętemu ego właściwe proporcje  b) książka pojawi się w zapowiedziach wydawnictwa!

(Polski) “Dokument wystarczy przecież przepisać w innym języku?”: część 2

W ostatnim wpisie wspominałam o rozpowszechnionym – przynajmniej wśród holenderskich urzędników – przekonaniu, że jedyne słuszne tłumaczenie to tłumaczenia literackie. Wszelkie inne rodzaje tłumaczenia sprowadzają się według tej teorii do „przepisania dokumentu w obcym języku”. Tak? Nie, nie i nie. Czytaj dalej (Polski) “Dokument wystarczy przecież przepisać w innym języku?”: część 2

Czujność tłumacza

Krótki esej o fotografii Susan Sontag, list motywacyjny początkującego fotografa, opis kursu tańca orientalnego. Co mają ze sobą wspólnego te trzy dokumenty? Wszystkie zostały napisane po angielsku, a troje znajomych, niezależnie od siebie, podesłało mi je z prośbą o korektę.

Jako że na angielski tłumaczę bardzo rzadko, poprosiłam o wyjaśnienie:
– Dlaczego prosisz o to akurat mnie?
– Jesteś przecież tłumaczką, a do tego znasz angielski. Do kogo miałbym się zwrócić? Czytaj dalej Czujność tłumacza

(Polski) Wilkołak, czyli tam i z powrotem

Wpadła mi ostatnio w ręce książka, którą, wedle słów znajomej Holenderki, czytano do snu każdemu Holendrowi, kiedy jeszcze był Holendrzątkiem, czyli „Pluk van de Petteflet” Annie M.G. Schmidt. I jak się okazało, że Pluka nie czytałam, to dostałam przykazanie: Pluka przeczytać. Czytaj dalej (Polski) Wilkołak, czyli tam i z powrotem