Małe odkrycie językowe

Język niderlandzki ma to do siebie, że używa się w nim bardzo wielu zdrobnień. Przy każdej takiej formie warto zatrzymać się i zastanowić, czy polskim odpowiednikiem tłumaczonego słowa nie będzie jednak wyraz niezdrobniony. Najlepszym przykładem jest  słowo „zusje”, które dosłownie znaczy „siostrzyczka”. Holender często użyje go, mając na myśli młodszą siostrę, nawet jeśli będzie ona już dobrze po pięćdziesiątce, z trojgiem własnych dzieci, dwoma samochodami i czwartym mężem.

Dzisiaj zorientowałam się jednak, że jest jedno słowo, które – mimo że w Polsce bywa zdrabniane nagminnie – w Holandii zdrabnianiu nie podlega (a przynajmniej ja się nie spotkałam i duży słownik Van Dale też na ten temat milczy). Co to za słowo?

Pieniądze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *