Blog

(Polski) “Dokument wystarczy przecież przepisać w innym języku?”: część 2

W ostatnim wpisie wspominałam o rozpowszechnionym – przynajmniej wśród holenderskich urzędników – przekonaniu, że jedyne słuszne tłumaczenie to tłumaczenia literackie. Wszelkie inne rodzaje tłumaczenia sprowadzają się według tej teorii do „przepisania dokumentu w obcym języku”. Tak? Nie, nie i nie. Czytaj dalej (Polski) “Dokument wystarczy przecież przepisać w innym języku?”: część 2

“Dokument wystarczy przecież przepisać w innym języku?”

Holenderski Urząd Skarbowy zaprosił mnie ostatnio na rozmowę. Jak wytłumaczyła mi przez telefon miła pani, urząd wybiera losowo kilka osób spośród nowo zarejestrowanych przedsiębiorców i upewnia się, że podatki oraz faktury nie mają przed nimi żadnych tajemnic. Z ciekawością Czytaj dalej “Dokument wystarczy przecież przepisać w innym języku?”

Czujność tłumacza

Krótki esej o fotografii Susan Sontag, list motywacyjny początkującego fotografa, opis kursu tańca orientalnego. Co mają ze sobą wspólnego te trzy dokumenty? Wszystkie zostały napisane po angielsku, a troje znajomych, niezależnie od siebie, podesłało mi je z prośbą o korektę.

Jako że na angielski tłumaczę bardzo rzadko, poprosiłam o wyjaśnienie:
– Dlaczego prosisz o to akurat mnie?
– Jesteś przecież tłumaczką, a do tego znasz angielski. Do kogo miałbym się zwrócić? Czytaj dalej Czujność tłumacza

(Polski) Wilkołak, czyli tam i z powrotem

Wpadła mi ostatnio w ręce książka, którą, wedle słów znajomej Holenderki, czytano do snu każdemu Holendrowi, kiedy jeszcze był Holendrzątkiem, czyli „Pluk van de Petteflet” Annie M.G. Schmidt. I jak się okazało, że Pluka nie czytałam, to dostałam przykazanie: Pluka przeczytać. Czytaj dalej (Polski) Wilkołak, czyli tam i z powrotem